Początek...epilog...jak zwał tak zwał. Tego co chcę napisać jest sporo, nawet dość sporo i dlatego trudno jest zacząć, bo od razu obawiam się, że zrobi się chaos i dopiero później po kilkunastu wpisach będzie można jakoś zacząć systematyzować kolejne wpisy. Od początku jednak nie potrafię tego zrobić :-/
Komin. Dla jednych jest to masa cegieł ułożonych jedna na drugiej, ale takich opinii jest coraz mniej bo i komin taki, ceglany, współcześnie coraz rzadziej ma rację bytu. Kiedyś owszem. Dobrze wypalona cegła była pożądanym materiałem na "obudowanie dymu na całej wysokości domu":-) (bo czymże jest komin jak nie "klatką" o małych wymiarach bocznych i znacznej wysokości oddzielających ludzi od tego co gorące i czym oddychać się nie da). To oczywiście taka żartobliwa pseudodefinicja.
Dla innych komin to z kolei "wkład" czyli kanał zbudowany z rur, najczęściej stalowych, włożony do tego co opisałem wyżej, czyli do wybudowanej już trochę wcześniej w domu "ciasnej klatki z cegieł", wybudowanej równocześnie z innymi częściami konstrukcji domu...ścianami, stropami, konstrukcją i pokryciem dachu. Ewentualnie wkład umieszczony w innej konstrukcji niż ceglana, a jeśli nie w ceglanej to najczęściej w obudowie z pustaków betonowych. Kropka. Choć może nie. Komin może też być nie w postaci konstrukcji ceglanej i nie w postaci wkładu. Może też być stalowy ale nie wkładany lecz istniejący samodzielnie. W tym celu ma dwie warstwy stalowe (wewnętrzny rdzeń oraz zewnętrzny płaszcz) między którymi jest jeszcze umieszczona warstwa izolacyjna. Taki komin (stalowy, izolowany, dwuścienny) może samodzielnie stać wewnątrz budynku i jeśli ktoś nie ma widzimisię obudowania go, bo mu pasuje swoim wyglądem do supernowoczesnego wnętrza, to nie musi. Można taki komin wystawić również poza pomieszczenie i poprowadzić go po ścianie domu od strony zewnętrznej budując go od fundamentu lub nawet montując bezpośrednio do ściany ("wiszącego" np. kilka metrów nad okalającym dom krawężnikiem). A jak ktoś zechce to może komina nie budować wcale. Tak jest. W majestacie prawa budowlanego. Nie kłamię!